Stajnia wykopaliska

Witam serdecznie wszystkich jadących na wykopaliska do jaskini Stajnia. Z opóźnieniem i nie bez perturbacji, ale wszystkie zasadnicze przygotowania do badań udało się szczęśliwie zakończyć. Proszę zaglądać na tę stronę, ponieważ będą się jeszcze pojawiały tu nowe informacje, np. info nt. kursu speleologicznego, wrzucę też jeszcze mapkę dojazdu [update: informacje nt. dojazdu, patrz niżej].

Podstawowe informacje:

Terminy: Startujemy nieco później, niż było to pierwotnie planowane: grupa "inicjalna" przyjeżdża w niedzielę 24.08, natomiast reszta jadących: 31.08.

Lokalizacja: baza wykopalisk znajduje się w Łutowcu k. Mirowa, w szkole (jedynej, Łutowiec to b. mała osada).

Warunki: śpimy pod dachem, w szkole, na pryczach. Do dyspozycji mamy prysznice i toalety. Dla wszystkich, po zejściu z wykopu jest zapewniony ciepły posiłek. W Łutowcu jest sklep, więc pozostałe potrzeby można realizować na miejscu.

Dojazd: najbliższym węzłem komunikacyjnym jest Myszków, stąd od czasu do czasu trafiają się autobusy do Mirowa, skąd do Łutowca jest już bardzo blisko. Dzięki uprzejmości Kasi Orzyłowskiej możemy zamieścić szczegółowe informacje nt. niedzielnego dojazdu:

"Bardzo korzystnie wygląda sprawa dojazdu ze Szczecina do Częstochowy, a nawet Myszkowa: jest bezpośredni pociąg pospieszny o o 22:15, w Częstochowie o 7:55,potem spokojnie z połączeniem do Myszkowa: pociągi osobowe 8:14, 8:40 niestety z Myszkowa nie ma autobusu do Mirowa, jest tylko autobus o 10:40 do Koniecpola przez Niegowę".

Z Niegowy można dotrzeć do Łutowca na piechotę, jeśli będzie taka możliwość to postaramy się zorganizować jakiś transport. W razie problemów dojazdowych można kontaktować się ze starszymi studentami, m.in. z Kasią Orzyłowską lub ze mną.

Ekwipunek: proszę o zabranie karimat i ciepłych śpiworów. We wrześniu bywa chłodno, a chociaż śpimy pod dachem, to czekają nas też noclegi pod jaskinią. Tak więc należy zabrać ciepłe rzeczy, kurtkę od deszczu lub sztormiak, latarkę, i ekwipunek turystyczny wedle uznania. Czasem przydają się kalosze.

pozdrawiam,

Mikołaj Urbanowski